niedziela, 10 marca 2013

Dawno dawno temu w Seattle

był sobie zespół Alice in Chains. No może nie aż tak strasznie dawno, bo grupa powstała w roku moich urodzin (a przecież nie jestem jeszcze taka stara...?), ale można już mówić o niej jako legendzie.
7 lutego w Wydziale Remontowym ich kawałki zagrał DeLuxe Tribute Band.


Wcale nie jest łatwo zagrać dobry cover. Tu się pomylisz, tam zafałszujesz - łatwo to wyłapać w odniesieniu do oryginału. A zagrać na takim poziomie jak wspomniani bywalcy sceny remontowej, to już naprawdę chylę czoła. Przez parę dobrych lat nie słuchałam Alice in Chains, tym bardziej miło było mi obejrzeć się wstecz i świetnie przy tym bawić:)

Kolejny arcyudany koncert "Tribute to...", więc apetyt na kolejne wzrasta, a te już tuż tuż - do zobaczyska!


















PS. jak zwykle poślizg, toż to tradycja ;)) a w następnym odcinku pstrykowpisu: gdyńskie Kolosy i krótka relacja z Instytutu Spraw Wszelakich - koncertu California Stories Uncovered. Lekkie nieukontentowanie (delikatnie mówiąc) pozostałe po występie w Królewskiej Fabryce Karabinów zażegnane:) !

4 komentarze:

  1. Kolosy, nie mogę się już doczekać <3!

    OdpowiedzUsuń
  2. kurcze, Tośka, te zdjęcia są mmrrr! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, zainspirowałaś mnie i teraz sączę sok wyciśnięty z pomarańczy i grejpfruta - pychota :D!

    OdpowiedzUsuń
  4. No to się cieszę :D ja się staram pić codziennie i nie wygląda na to, żeby miał mi się znudzić ^^

    OdpowiedzUsuń