poniedziałek, 21 stycznia 2013

Faktor X

Tydzień temu w gdyńskim Pokładzie (swoją drogą, polecam, klimatyczne miejsce z prawdziwie morską duszą) na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zagrał m.in. Marcin Spenner.
Parę jego występów miałam wcześniej okazję obejrzeć w internecie, głównie w programie X Factor. Czysta ludzka ciekawość kazała mi sprawdzić jak radzi sobie na żywo. Bez tego całego show, radosnego - gdy należy - pląsania i wyuczonych spojrzeń do kamery (czemu, chwała!, jak widać było w transmisjach, nie poddawał się w takim stopniu jak reszta posłusznych uczestników).


Ależ rozczarowanie.
Przed występem gitarzysta ostrzegł, iż Marcin jest chory, co ten potwierdził. I teraz pytanie: kto ma komu współczuć? Publiczność choremu czy chory publiczności, że będzie musiała słuchać artysty nie w pełni władz wokalnych? Trochę jedno i drugie.
Rzeczywiście słychać było, że coś nie gra, ale w największej mierze to i tak wina repertuaru. Każdy utwór, gdybym miała okazję go posłuchać "na wyrywki" - ok. Ale zaserwowane jeden po drugim, smęt za smętem?!
Człowiek jest młody, zdrowy też raczej, do tego jak sam opowiadał w programie - szczęśliwie zakochany, więc skąd te smęty?! 3 Doors Down "Here without you", Adele "Rolling in the deep"... resztę średnio pamiętam, naprawdę zlewało się to wszystko w niemal jedną nutę. Nawet jak nie było smutne, bo tekst jakby optymistyczny ( Coldplay "Lost", Dżem "Do kołyski"), to i tak niektórzy pod wpływem współodczuwanych emocji mogliby uronić łzę.

Wiem, że Marcin ma głos, ale dlaczego sam sobie podstawił nogę, tego już nie wiem. Potencjał ma, ale jak wielu. Podobnie jak wielu ma ten cudowny "faktor x", tyle że "x" to jak wiemy, wielka niewiadoma.



PS. Żeby nie było - mimo tych narzekań naprawdę trzymam za niego kciuki, bo to chyba dobry chłopak jest:) I czy wypada aż tak krytykować koncert charytatywny? Może i trochę wstyd, ale w kontekście rozmyślań o gwiazdach "produkowanych" przez telewizję fajnie czasem skonfrontować ich bajki z rzeczywistością.

2 komentarze:

  1. w programie zwrócił moją uwagę swoją skromnością i rewelacyjnymi warunkmi wokalnymi, ale faktycznie ma przesadną skłonność do PMS'ów czyli Polskich, smutnych, meskich kawałków:)

    OdpowiedzUsuń
  2. tej definicji PMS nie znałam... <3!

    OdpowiedzUsuń