Z racji tego, iż w tym tygodniu stacjonuję w Olsztynie, główną misją wczorajszego babskiego spotkania były odwiedziny Warmińskiego Jarmarku Świątecznego.
Dotarłszy tam, szybko straciłyśmy czucie w kończynach, więc z Targu Rybnego (o tym, co tam znalazłyśmy, będzie kolejny wpis - uwaga, będzie dużo zdjęć!) postanowiłyśmy udać się w miejsce, gdzie para nie bucha z ust. Padło na nowe dla mnie miejsce - House Cafe.
Pierwsze wrażenie - mnóóstwo kolorów, czyli coś, co lubię. Ciepło, przytulnie, wygodnie. Do wyboru wysokie miękkie stołki, głębokie kanapy, stylowe pasiaste fotele z wysokimi oparciami - przewygodne!
Do tego kilka "poziomów" usytuowania siedzeń, miłe urozmaicenie, fajnie to wygląda.
Kawiarnia była praktycznie pełna, co zdecydowanie wolę od pustych miejsc, gdzie słychać brzdęk stawianej na talerzyku filiżanki. A jak już o filiżance mowa - o herbacie i kawie słów kilka.
Wybór wystarczający: trochę herbat, trochę kaw, koktajle smoothies, ciasta i ciasteczka. Na naszym stoliku wylądowała herbata morocco mate i kawy: nutella i rafaello. Wszystko podane ładnie, smacznie i z uśmiechem. Jedyne, co można by poprawić, to moim zdaniem sposób parzenia herbaty (w tej kwestii króluje dotychczasowe miejsce naszych spędów - herbaciarnia ZEN, gdzie mate rzeczywiście podaje się jak mate, a nie w zaparzaczu i kubku).
Summa summarum mam w Olsztynie nowe ulubione miejsce (dzięki Sisie, która odkryła je na długo przede mną), gdzie w miłej atmosferze mogę wygodnie posiedzieć, nacieszyć oczy i podniebienie.
A jak tam trafić? Kawiarnia znajduje się pod arkadami, naprzeciwko Starego Ratusza (ul. Stare Miasto 11).
uwielbiam te wielkie kubko-szklanki z grubego szkła!
OdpowiedzUsuńa miejsce pełne klimatu.